Bertold Kittel i Jarosław Jabrzyk

Bertold Kittel
Urodziłem się i wychowałem w górach. Zawsze chciałem być dziennikarzem. Moja droga zawodowa to łapanie każdej okazji do pisania i nabywania doświadczeń. Od szkolnej gazetki, przez lokalne oddziały ogólnopolskich dzienników, po redakcje w Warszawie.
Kiedy zacząłem pisać, szybko zauważyłem, że o wielu tematach moi starsi koledzy nie piszą, a jeśli piszą, to często po łebkach. A ja dostrzegałem, że czasem drobny news jest tylko koniuszkiem nitki, która, dobrze pociągnięta, może doprowadzić dociekliwego reportera do prawdziwego, wielkiego tematu. Zaczęło mnie to wciągać. Wgryzałem się w jeden temat, sprawdzałem, rozmawiałem z ludźmi, docierałem do dokumentów. I tak już zostało.
W 2000 roku dołączyłem do zespołu Rzeczpospolitej, gazety, która mnie ukształtowała jako dziennikarza.
Na mojej drodze zawodowej spotkałem najwybitniejszych polskich dziennikarzy. Szybko zrozumiałem tak często zapominane teraz pojęcia jak etyka czy odpowiedzialność za słowa. Dziś to najważniejsze zasady w mojej pracy.
W Rzeczpospolitej, kierowanej przez Macieja Łukasiewicza napisałem najważniejsze teksty. Teksty pisane w parze autorskiej z Anną Marszałek, które wywołały dyskusję o rzeczywistej skali korupcji w Polsce, jak choćby sprawa sędziego Wielkanowskiego czy afera w ministerstwie obrony. Późniejsze publikacje o aferze mostowej, seria publikacji o korupcyjnych praktykach urzędników w czasach rządu Leszka Millera, teksty o kulisach przekrętów w PZU wywoływały dymisje i śledztwa prokuratury.
W 2007 roku rozstałem się z Rzeczpospolitą i zacząłem nowy etap, w telewizji TVN. Razem z Jarkiem Jabrzykiem robimy reportaże śledcze o kulisach władzy, o skorumpowanych politykach i nieuczciwych urzędnikach.
Współpracuję też z polską edycją Newsweeka, w którym robię to samo - piszę teksty śledcze.
Jarosław Jabrzyk
Urodziłem się w Tomaszowie Mazowieckim. Kiedy miałem 19 lat wyjechałem na studia do Krakowa. Rozpocząłem naukę w Instytucie Sztuk Audiowizualnych UJ na kierunku: filmoznawstwo. Od samego początku myślałem o pracy w telewizji, bądź przy produkcji filmowej. Szczególnie interesowały mnie formy reporterskie i dokumentalne.
W 1999 roku, kiedy byłem na czwartym roku studiów, rozpocząłem staż w redakcji Wizjera TVN. Po roku intensywnej nauki dostałem zgodę na realizację pierwszego własnego reportażu. Pod doświadczonym okiem Moniki Góralewskiej, ale także i Artura Kowalewskiego szlifowałem warsztat dziennikarski i uczyłem się realizacji telewizyjnej.
W redakcji „Superwizjera” zrobiłem, jak do tej pory swoje najważniejsze reportaże. Podejmowałem przede wszystkim sprawy o tematyce korupcyjnej, a także sprawy przestępstw gospodarczych i kryminalnych. Często wykorzystywałem formułę prowokacji dziennikarskiej, w której posługiwałem się ukrytą kamerą. Tą właśnie metodą ujawniłem między innymi korupcję w katowickiej prokuraturze (reportaż „Prokurator”), a także doprowadziłem do obnażenia patologii na rynku dzieł sztuki (reportaż „Zjawa”).
Aby nie zamknąć się w jednej dziennikarskiej specjalizacji szukałem również innych tematów. Były to śledztwa historyczne (reportaże „Listy”, „Tajemnica ołtarza”), oraz materiały opisujące bulwersujące zjawiska społeczne (film „Karuzela szaletu”). Próbowałem także w sił w formule reporterskiej publicystyki telewizyjnej (film „Gra o PZU” wspólnie z W.Gadowskim i P.Wojciechowskim, reportaż „Afganistan z bliska”).
Jak do tej pory zrealizowałem ponad setkę materiałów telewizyjnych. Kolejne mam nadzieję, że coraz lepsze będę realizował wspólnie z Bertoldem w naszym autorskim paśmie.
autor: Bertold Kittel, Jarosław Jabrzyk